Kolędowanie w Bacówce na Brzance

„– Narzekasz na piekło na ziemi?
                                                                                                                   Idź w góry.
                                                                                                                                         Tam będziesz bliżej nieba”.

                                                                                                                                                                       /H. Monedo/

          Zimą, gdy pierwszy śnieg zasypie górskie ścieżki a ściśnięte mrozem drzewa tulą się do siebie i smagane wiatrem kłaniają się szczytom, pustoszeją wtedy turystyczne szlaki, milknie gwar w schroniskach, a góry majestatycznie odpoczywają.
          Lecz kiedy miną Święta a Nowy Rok zacznie doliczać do każdego dnia niecierpliwe minuty, na górskich szlakach pojawiają się Ci pierwsi dziwacznie ubrani romantycy, którzy zapragnęli brnąc w śniegu torować przejście następnym i słuchać pastorałek, jakie wiatr wygrywa na gałęziach i soplach Nowonarodzonemu. Spieszą, aby ożywić senne schroniska nowym gwarem, śpiewem kolęd. Aby potańczyć przy kominku, wszak to przecież karnawał, i snuć plany na nadchodzący sezon.
          W ostatni weekend stycznia Klub Górski „Karpaty” zorganizował dla swoich członków i sympatyków kolejne już w swej historii spotkanie kolędowo-karnawałowe w bacówce na Brzance. Do tradycji tych spotkań należy to, że każdy uczestnik stara się dotrzeć do bacówki jakąś ciekawą trasą. Tym razem grupy startowały z Gromnika, z Tuchowa, znalazł się też jeden idący aż z …Tarnowa, co w przypadku dość dużej pokrywy śnieżnej, jaka natenczas pokryła okolicę, jest wyczynem nie byle jakim.
          Wszystkich przecierających szlaki powitała przybrana karnawałowo świetlica bacówki ze stojącą w kącie, tradycyjnie przybraną w białe gwiazdki choinką. Wspólnie spędzony wieczór wypełniła poezja o tematyce świąteczno-noworoczno-karnawałowej, przeplatana kolędami śpiewanymi przy akompaniamencie skrzypiec i banjo. Po kolacji, w drugiej części wieczoru obowiązywały już stroje karnawałowe własnego pomysłu, stosowne do humorystycznych wróżb horoskopowych, śpiewów i śmiesznych toastów (a jakże!). Wieczór zakończyły tańce, dokąd komu sił starczyło.
          A w niedzielę od rana wypoczęte towarzystwo powoli wyruszało do rodzinnych gniazd, planując najbliższe wieczornice i spotkania w górach, na które już dziś zapraszamy nie tylko członków klubu, ale także wszystkich sympatyków i miłośników gór.
          Bliższe informacje na ten temat podane zostaną w odrębnym komunikacie.

Klub Górski „Karpaty”, 16 luty 2005

Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.