Rozpoczęcie sezonu turystycznego 2005

„Tatry! Czemuż jak siedzib szukające ptaki
                                                               Myśli moje ku waszej zamarłej pustyni
                                                                              Lecą przez mgłę tęsknoty i przez marzeń szlaki?

                                                                                                   /Fr. Nowicki/

          Bez smutku pożegnaliśmy kalendarzową zimę. Wreszcie nadszedł długo oczekiwany termin wyjazdu. Autokar rusza w kierunku Tatr! Jedziemy – członkowie Klubu Górskiego „Karpaty” i sympatycy. Wszyscy mamy jeden cel. Znowu zobaczyć Tatry, spróbować dotknąć nieba… Nie wiemy, czy uda się zrealizować plany. „W dolinach słońce radośnie już świeci, na grani nadal trwa surowa zima…” Potwierdza się to na miejscu. Zakopane przysypane śniegiem, góry w białej szacie na tle błękitnego nieba, w promieniach wiosennego, kwietniowego słońca znowu, niezmiennie, oczarowują…
          Pierwsze kroki kierujemy do Doliny Kościeliskiej. Wiosna wyraźnie zaznaczyła swoje przybycie na wejściu do doliny. Rześkie powietrze przepełnione zapachem budzących się do życia roślin uderza w nozdrza. Przed nami wspaniałe, ukochane góry. Niestety, tym razem dla nas niedostępne. Warunki są bardzo trudne, nie wolno ryzykować. Odwiedzamy schronisko na Ornaku, Staw Smreczyński…
          Niemożność fizycznego, bliskiego kontaktu z górami rekompensujemy sobie wieczorem podczas „Poetyckiej wędrówki po Tatrach”. Jest to wyjątkowa wędrówka, przewodnikami są poeci żyjący w XIX i na początku XX wieku. Zadziwiające, że postrzegali ten przecudny świat gór wtedy tak jak my teraz… Szybujemy, jak ptaki nad Tatrami, od Tatr Wschodnich – Bielskich i Wysokich aż do grani Tatr Zachodnich. Odwiedzamy dumne szczyty, przełęcze, stawy i hale. Spoglądamy na szczyty jeszcze nie zdobyte, a wciąż kuszące swoją niedostępnością /np. na Gerlach/, powracające wspomnienia odbytych kiedyś wędrówek unoszą nas ponad codziennością… Ostatni przewodnik, poeta współczesny Jalu Kurek, kończy tę poetycką wędrówkę wierszem „I nic ponad Tatrami…” I już wiemy, że „poezji Tatr nie odda żadne pióro…”
          Kolejny dzień wypełnia wędrówka do Doliny Chochołowskiej. Chociaż zima nie zamierza jeszcze się wycofać, wiosna rozpycha się łokciami pełnymi fioletowych krokusów. Jesteśmy oczarowani nimi oraz otaczającymi, zachwycającymi widokami szczytów Tatr Zachodnich…
          Wieczór spędzamy w tradycyjnej chałupie góralskiej w Murzasichlu. Opowieści o wszystkim, co wiąże się z historią i życiem górali oraz muzyka góralska wypełniają czas. Zajadamy się kwaśnicą i oscypkami smażonymi na maśle z żurawinami… Pobyt w izbie regionalnej Adama Gąsienicy kończy niespodziewany koncert na skrzypcach duetu: gospodarza i naszego kolegi klubowego… Śpiewy i tańce dopełniają całość. Żal opuszczać gościnne, góralskie progi…
          Nasze wiosenne spotkanie z Tatrami kończymy wędrówką po skąpanym w słońcu grzbiecie Pasma Gubałówki, rozjaśnionego nielicznymi językami odchodzącej zimy…
          Pora wracać. Snujemy plany kolejnych wędrówek, wejdziemy wyżej, bliżej słońca i na pewno Wam o tym opowiemy…
          Klub Górski „Karpaty” uroczyście ogłasza: sezon wędrowania po górach w 2005 roku rozpoczęty!

Maria Ogrodnik Grudzień, 2005-25-04

Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.